niedziela, 16 kwietnia 2017

Wesołytch Świąt :-)

 zawilce
 kwiat mirabelki
 kwiat mirabelki
 hiacynt
 hiacynt
 forsycja
 :-) pomalowana na niebiesko forsycja
 ziarnopłon
 stokrotka
miodunka ćma

MARZENIE

 ech
 jakież rozbarwnienie poza nocą istnieje
jakie wydelikatnienie w dotyku księżyca
złapać te barwy to moje marzenie
i nic więcej

tylko jeszcze twoje usta
 i ręce
i tym się zachwycać

złapać twój oddech w  dłonie
ogień w twej piersi zapalić

i kochać

wznosić się nad przestrzenie
a później się może
zawalić

Daglezja

 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

niedziela, 5 marca 2017

czwartek, 23 lutego 2017

Przedwiośnie

choć  pod lasem resztki śniegu
błoto  zimno wicher wieje
weszłam cicho do ogródka 
i spotkałam tu NADZIEJĘ



krokusy już otwierają oczka


ostrożne hiacynty 


odważne przebiśniegi 

a na parapecie.....

mamilaria... zdaje się, że to chłopczyk  .:-) 


piątek, 10 lutego 2017

Czerp z życia pełnymi garściami, ono nie obwieszcza...kiedy cię pożegna.








Tylko tyle zostało z tego maleńkiego życia, by ktoś inny mógł przeżyć tę zimę.:-(

malowana zima 
malowane śniegi
malowane słońce 
malowane sny

malowany motyl
malowana miłość
malowana przyjaźń
malowany ty

pierwszy śnieg
pierwszy kwiat
pierwsza miłość
pierwszy ból

ostatnia śmierć
                             Daglezja

niedziela, 29 stycznia 2017

Zima ...u mnie. Te fotki dedykuję Liivii.:-)









"Dwóch słów spotkanie na mroźnej równinie
gdzie nawet gwiazdy spotkać się nie mogą
gdzie co dzień słońce szamocząc się ginie
razem z chmur skrzydeł korsarską załogą.

Jesteś tu?                                                                                            
Jestem...

Dwóch twarzy zbliżenie
gdzie tylko noce spotykać się mogą.
Oto dzień śnieżny i lodowe sanie
jadące wolno bezpowrotną drogą."

Ten wiersz Marka Skwarnickiego dedykuję tym, 
którzy spotkali się na blogu
i odnaleźli się, 
pomimo dzielących ich światów.

Daglezja

środa, 18 stycznia 2017

Zimowo i pięknie.:)












 ZIMNA BIEL.
Jest biała, mroźna i pełna bezwzględności.
Nakarmiłam moje ptaki, które przysiadają na gałęziach,
aby przetrwać zimę.
Osłaniam kosy, sójki, dzięcioły, sikorki, gile, dzwońce i inne,
których imion nie znam.
I te codzienne, co to na wiosnę do lasu nie lecą
i śpiewają mi cały rok... wróble.
Wyszłam przed dom i usłyszałam ich podziękowanie.
Z moich oczu spłynęły dwie wielkie łzy szczęścia.
Usłyszałam najpiękniejsze arie świata
w wykonaniu tych najwytrawniejszych głosów.
Tak, to one są godne nazwy pieśniarzy, piosenkarzy, śpiewaków
i malarzy ciszy.
Bez nich zostanie tylko pustka.

                                                 
Daglezja