zawilce
kwiat mirabelki
kwiat mirabelki
hiacynt
hiacynt
forsycja
:-) pomalowana na niebiesko forsycja
ziarnopłon
stokrotka
miodunka ćma
MARZENIE
ech
jakież rozbarwnienie poza nocą istnieje
jakie wydelikatnienie w dotyku księżyca
złapać te barwy to moje marzenie
i nic więcej
tylko jeszcze twoje usta
i ręce
i tym się zachwycać
złapać twój oddech w dłonie
ogień w twej piersi zapalić
i kochać
wznosić się nad przestrzenie
a później się może
zawalić
Daglezja
niedziela, 16 kwietnia 2017
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
sobota, 11 marca 2017
niedziela, 5 marca 2017
czwartek, 23 lutego 2017
Przedwiośnie
choć pod lasem resztki śniegu
błoto zimno wicher wieje
weszłam cicho do ogródka
i spotkałam tu NADZIEJĘ
krokusy już otwierają oczka
ostrożne hiacynty
odważne przebiśniegi
a na parapecie.....
mamilaria... zdaje się, że to chłopczyk .:-)
błoto zimno wicher wieje
weszłam cicho do ogródka
i spotkałam tu NADZIEJĘ
krokusy już otwierają oczka
ostrożne hiacynty
odważne przebiśniegi
a na parapecie.....
mamilaria... zdaje się, że to chłopczyk .:-)
piątek, 10 lutego 2017
Czerp z życia pełnymi garściami, ono nie obwieszcza...kiedy cię pożegna.
Tylko tyle zostało z tego maleńkiego życia, by ktoś inny mógł przeżyć tę zimę.:-(
malowana zima
malowane śniegi
malowane słońce
malowane sny
malowany motyl
malowana miłość
malowana przyjaźń
malowany ty
pierwszy śnieg
pierwszy kwiat
pierwsza miłość
pierwszy ból
ostatnia śmierć
Daglezja
niedziela, 29 stycznia 2017
Zima ...u mnie. Te fotki dedykuję Liivii.:-)
"Dwóch słów spotkanie na mroźnej równinie
gdzie nawet gwiazdy spotkać się nie mogą
gdzie co dzień słońce szamocząc się ginie
razem z chmur skrzydeł korsarską załogą.
Jesteś tu?
Jestem...
Dwóch twarzy zbliżenie
gdzie tylko noce spotykać się mogą.
Oto dzień śnieżny i lodowe sanie
jadące wolno bezpowrotną drogą."
Ten wiersz Marka Skwarnickiego dedykuję tym,
którzy spotkali się na blogu
i odnaleźli się,
pomimo dzielących ich światów.
Daglezja
środa, 18 stycznia 2017
Zimowo i pięknie.:)
ZIMNA BIEL.
Jest biała, mroźna i pełna bezwzględności.
Nakarmiłam moje ptaki, które przysiadają na gałęziach,
aby przetrwać zimę.
Osłaniam kosy, sójki, dzięcioły, sikorki, gile, dzwońce i inne,
których imion nie znam.
I te codzienne, co to na wiosnę do lasu nie lecą
i śpiewają mi cały rok... wróble.
Wyszłam przed dom i usłyszałam ich podziękowanie.
Z moich oczu spłynęły dwie wielkie łzy szczęścia.
Usłyszałam najpiękniejsze arie świata
w wykonaniu tych najwytrawniejszych głosów.
Tak, to one są godne nazwy pieśniarzy, piosenkarzy, śpiewaków
i malarzy ciszy.
Bez nich zostanie tylko pustka.
Daglezja
Subskrybuj:
Posty (Atom)
